wtorek, 12 maja 2015

Hidasta, Rakkaus, hidasta...

Słyszysz moje kroki, lecz nie widzisz mych czynów,
Patrzysz w me oczy, lecz nic nie dostrzegasz,
Czujesz to co ja, lecz nie potrafisz leczyć.
Brniesz wraz ze mną ślepo w autostradę
Zapomnienia, gdzie każda sekunda zanika.
Swoją drogą zaczynam kroczyć sam.
Samotnie stoję na linii ognia,
Samotnie też na niej umieram
Za największe dla mnie wartości.
Jestem niczym płonąca polana,
Paląc się godzinami jasnym płomieniem,
Zżerając siebie samego powoli,
By zgasnąć z braku pożywienia.
Sam powoduje swój samozapłon,
Sam powoduje swoje zgaśnięcie.
Podpalam się nadzieją,
Palę się z jej braku.
Woda przynosi ukojenie,
Łagodzi pragnienie, gasi ogień.
Lecz potrafi zabić, utopić
I pogrzebać zwłoki.
Jestem jak ogień,
Którego podsyca woda,
Gasi powietrze,
A wywołuje zimno i cisza.
"Zwolnij! Zwolnij swój szaleńczy
Bieg palącego się głupca.
Zwolnij i zmień drogę,
By uniknąć najgorszego..."
Nie mogę się zatrzymać,
Nogi same niosą, ku temu,
Czego pragnę z całej duszy...
A może ja nie chcę się zatrzymać...

wtorek, 5 maja 2015

Kuolema tekee taiteilijan

Bezdusznie witam, w okrutnym świecie żywych trupów,
Uważaj! Krocz ostrożnie, najlepiej wygodnie, bez butów.
Każdy krok, nawet najmniejszy, jest wyborem
Między życiem a pełnym flaków worem.

Czy to kwiat, ten piękny, jedyny, idealny?
Czy to tęcza i widok nieba niemarny?
Czy to muzyka, skrzypce, flet i organy?
Czy to dom rodzinny, las nam dobrze znany?

To wieniec dla zmarłej duszy, poety umarłego.
To tylko miraż, wybryk światła nikłego.
To marsz żałobny, płacze i szlochy.
To las, lecz więzienny, katakumby i lochy.

Szczęście czy pech nie istnieją rzeczywiście.
Wszystko zaczyna się pięknie, tragedią kończy oczywiście.
Łzy, krzyki, słowa wymawiane przez egzystencjalistę:
"Witamy w świecie, w którym śmierć czyni artystę".

niedziela, 26 kwietnia 2015

Czarne wiersze cz.2

Witam wyjątkowo bezdusznie! ;) Natchnięty płytą Tarji Turunen "Colours in The Dark" stwierdziłem iż napiszę wiersz... ale biały... Wiem, nie zbyt ambitne i twórcze, ale zawsze xD Jeśli komuś się coś nie podoba, to nie musi wchodzić na mego bloga xD Pozdrawiam! ^^

Upiornego czytania! ;)

Niestety nie dałem rady ująć wszystkiego, czego chciałem w tym wierszu...

***

"Umarły poeta"

W jałowej ziemi zawsze czeka
Nasiono kwiatu- pięknej rośliny,
Czekając na życiodajny deszcz.
Gdy spadnie w końcu niebiańska woda
Powoli puszcza on łodygę,
By następnie zakwitnąć barwą tysiąca kolorów,
Które oślepiają z daleka swą wspaniałością.

Kwiat nie więdnie, lecz zostaje zdeptany
Przez wędrownego lisa,
Który mimo swego śmiertelnego głodu,
Niszczy kwiat z obawy przed zatruciem
i szukając pożywienia zapomina o nim.

Jestem zagubionym podróżnikiem,
Który błądzi we własnym śnie.
Nie potrafi się z niego wybudzić,
Gdyż jest zbyt piękny i niesamowity...

Ten sen nie należy jedynie do mnie...

Odbywam niesamowitą wędrówkę,
Z dnia na dzień coraz bardziej zatracam się,
Nie chcąc uciekać ze snu,
Który zamienia się w koszmar,
W którym istnieje tylko jeden,
Lecz ogromny upiór, który jest mym władcą.

Tym upiorem nie jestem ja...

Czy na pewno upiór jest upiorem?
Czy na pewno sen jest snem?

Czy na pewno lis jest lisem?
Czy na pewno kwiat jest kwiatem?
Kim jestem? Podróżnikiem we śnie.
Kim jestem? 
Umarłym poetą.

Sen się kończy... Kończę się i ja...
Upiorem jest mój tlen... Kończy się i on...
Kwiat się staje lisem... Boi się...
Pożera mój sen, moje marzenia, moją nadzieję...
Kwiat już nie jest nadzieją...
Jest mą miłością, która nigdy nie wyjdzie
Ze snu, który był realny,
Lecz nie można mi w niego wierzyć,
Lecz nie można mi go pamiętać...

Budzę się...
Kwiat jest przy mnie...
Kwiat nie został zdeptany... Lecz... Więdnie...
Nie chce mojej ręki,
Dającej mu ochronę... Boi się...
Boi się, że gdy zwiędnie, zostanie wyrzucony...

Kwiat ten zawsze będę kochał...
Nawet jeśli zwiędnie, jego tysiące kolorów
Będą krążyć w moim śnie, 
Którego jestem niewolnikiem.
Nie wyrzucę mej rośliny, nawet jeśli
Wiedziałbym, iż nigdy nie będzie 
Tak piękna jak kiedyś...

Kwiat jest mój... Lecz nie opiekun wybiera kwiat,
Lecz kwiat wybiera opiekuna.
On się boi... Woli zostać sam...
Sen się skończył... Był przepiękny...
Kwiat mój odszedł... Lecz zawsze on będzie
W moim śnie, gdzie umarłem...

Sen jest tylko snem...
Nierealnym wybrykiem umysłu...
Po kwiecie został mi tylko jeden płatek...
Ten prawdziwy... Gotowy, by w pełni
Ukazać swoje piękno dla wszystkich...

Powracam do snu, by rozkoszować się mym kwiatem.
Powracam do snu, by poczuć jego woń.
Powracam do snu, by zobaczyć jego płatki,
Które za każdym razem zachwycały mnie
jeszcze bardziej...
Powracam do snu, do mej miłości, do mego kwiatu...
Tylko w śnie... Wybryku wyobraźni...

Jestem marzycielem, wędrowcem.
Jestem poetą, podróżnikiem.Moja podróż dobiegła końca.
W gaju mych marzeń, sen się urwał.

Jestem niewolnikiem, lokajem.
Jestem martwym sługą, naiwnym ogrodnikiem.
Kwiat był piękny i zachęcał samym sobą...
Lecz mnie nie potrzebował...

Śnić i marzyć...
Boją się tego tylko Ci,
Których przeraża samo życie
I odpowiedzialność za nie.

Sen jest piękniejszy niźli życie.

Kimże jestem tutaj? Człowiekiem.
Kimże jestem w śnie? Ofiarą.
Kimże jestem dzisiaj? Marzycielem.
Kimże byłem wczoraj? Wszystkim.


Czymże jest kwiat tutaj? Wszystkim.
Czymże jest kwiat w śnie? Wszystkim.
Czymże jest kwiat teraz? Wszystkim.
Czymże był kwiat kiedyś? Wszystkim.

Czymże był kwiat?
Miłością, sensem i tlenem.
Pięknem, szczęściem i mądrością.
Tęczą, wodospadem i zachodem słońca.

Czymże jest kwiat?
Wszystkim, czego pragnę...



poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Czarne wiersze cz. 1


Bezdusznie witam! Oto kolejna część czarnej liryki! Wiem, że nikt nie czekał, ale i tak to wstawię! XD
Miłego czytania!

***


"Otchłań"

Czymże jest bezdusznika serce?
Kruchym kamieniem...
Czymże jest ono przy jego męce?
Życia tchnieniem...

Ileż udręk on przeżywa, 
By Panią swą ujrzeć?
Ile bólu z dnia na dzień ukrywa?
Czyż można jego uczucia przejrzeć?

Kochać potrafi, a niby serca nie posiada.
Pani swej śmierci i życia
Wręcz miliony komplementow składa, 
Wyznaje jej miłość bez ukrycia. 

Ona go odrzuca, nie rozumie wcale,
On się stara ogromnie,
Ona zrywa kontakt bez żadnego "ale", 
Odchodzi w dumie, lecz skromnie...

On zostaje wierny sam sobie,
Pożera go jego otchłań wewnętrzna,
Gnije i umiera w chorobie,
To jego miłość niewdzięczna!

Kiedyś na nią patrzył,
Widział piękną łąkę w kwiatach.
Tylko o niej wciąż marzył!

Teraz rany zadane w batach,
Ból i cierpienie nierozłączne siedzą,
On dalej coś czuje,
Serce i rozumie wciąż coś bredzą,
Lecz Ona swymi widłami wciąż kłuje.

Głupiec, chłopiec biedny, skazaniec,
Chciał by było pięknie.
Był wspaniały, zakochaniec.
Z dnia na dzień jego serce mięknie.

Hades już tylko wyczekuje,
Podpuszcza i piecze.
Wizerunek jego kreuje, 
Krzyżuje na niego swoje miecze.

Wyrok już zapadł. 
Miłość na wieczność.
Chłopiec juz upadł.
Śmierć. Ostateczność.








sobota, 7 marca 2015

Kroniki Śmierci: Pamiętnik Smętnego Kosiarza cz. 4

Jak zwykle po dłuuuuuuuuugiej przerwie wracam z niezadowalającym opowiadaniem... Niestety tym razem niezwykle nudna część Kronik...

Miłego czytania ;)

***

"I Człowiek wybrany na Strażnika Śmierci nie może się zrzec bycia nim, ani nie ma prawa przekazać nikomu swojej "posady".
II Strażnik Śmierci w pełni dysponuje życiem człowieka. Każdego może zabić dowolnym rodzajem zgonu.
III Strażnicy są niewidzialni dla zwykłych śmiertelników. Człowiek widzi Śmierć dopiero godzinę przed swoja zgonem.
IV Strażnik Śmierci potrafi zejść widoczny do świata żywych w postaci kruka w każdej chwili.
V W przeddzień pełni księżyca Strażnik Śmierci może zejść do świata żywych w ludzkiej postaci i może tam pozostać aż do końca pełni. Jest wtedy widzialny dla smiertlenikow. 
VI Strażnicy Śmierci mogą obserwować świat żywych ze świata umarłych poprzez Przeklęte Zwierciadło.
VII Strażnik Śmierci może zamknąć część swojej mocy w przeróżnych przedmiotach i zrzucić je na Ziemię. Człowiek, który dotknie owego Talizmanu Śmierci widzi Strażników Śmierci i potrafi ich przywołać trzymając Talizman Śmierci i wypowiadając słowo " przybywajcie".
VIII Strażnik przywołany przez człowieka może zdecydować o jego losie. Może go uśmiercić, zostawić przy życiu lub obdarować częścią swojej mocy i uczynić z niego swojego Wysłannika Śmierci.
IX Wyslannik Śmierci w pełni podlega woli i władzy Strażnika.
X Strażnik Śmierci nie może zabić człowieka tylko po to, by kogoś uratować. Jeśli to zrobi Strażnik traci swoją moc i zostaje skazany na wieczne tułaczki swojej duszy po świecie żywych.
XI Strażnik Śmierci jest wybierany z pokolenia na pokolenie. Jeżeli ród Strażników zostanie bez potomka obecny Strażnik wybiera człowieka na swoje miejsce.
XII Każdy Strażnik posiada Zwój Życia i Śmierci, na którym zapisane jest imię, nazwisko, portret i data śmierci naturalnej każdego człowieka.
XIII Strażnik odnajduje człowieka przez dotknięcie palcem imienia człowieka w Zwoju Życia i Śmierci. Wtedy w Przeklętym Zwierciadle pojawia się widok z lotu ptaka, na którym widoczna jest owa osoba. Jeżeli osoba nie jest sama widoczna jest wokół niej czerwona poświata.
XIV Przejściem miedzy światem zmarłych, a światem żywych jest Przeklęte Zwierciadło, które teleportuje do wybranego miejsca. Należy wypowiedzieć nazwę miejsca lub dotknąć imienia człowieka na Zwoju Życia i Śmierci, a w Przeklętym Zwierciadle pojawi się obraz tego miejsca. Wystarczy wejść w Zwierciadło, aby zostać teleportowwnym. Aby wrócić Strażnik musi wejść w jakiekolwiek zwierciadło lub szybę.
XV Strażnik Śmierci musi zabić co najmniej jedna osobę dziennie. W przeciwnym razie Strażnik traci swoją moc i zostaje skazany na wieczne tułaczki swojej duszy po świecie żywych.
XVI Raz w tygodniu Strażnik Śmierci dostaje Listę Dusz od Losu, na której zapisane są imiona, nazwiska i portrety ludzi którzy maja zginąć. Jeżeli ich nie zabije Strażnik traci swą moc, a jego dusza zostaje zniszczona."
      Wszystkie zasady były zapisane normalnym atramentem, lecz ostatnia zasada była zapisana tak czerwonym atramentem, ze wydawało się jakby była to krew. Przez ten krotki czas myślałem, że widziałem juz wszystko, ale jednak się myliłem.


poniedziałek, 19 stycznia 2015

Lekka zmiana

Po długotrwałych i burzliwych przemyśleniach stwierdziłem, iż urozmaicę trochę mój blog i dodam do niego również elementy... liryki! Sądzę, że będzie to ciekawy dodatek... Przechodząc do sedna sprawy- na tym blogu (oprócz opowiadań rzecz jasna) będę publikował cała swoją twórczość "artystyczną", czyli elegie, fraszki, treny, a czasem pieśni! Oczywiście utwory będą pisane zarówno prozą jak i wierszem! ;)

***

A to na zachętę...

***

"Ciemność własna"


Niczym na pustyni samotnie kwitnący kwiat,
Jak sokół samotnie szybujący wśród chmur,
Niczym zagubione źrebie w gęstym lesie,
Tak Ty stoisz ze swą samotnością pośród tłumu.

Próbujesz jakoś wyjść z łowieckiej pułapki,
Lecz toniesz z każdą sekundą w zabójczych piaskach.
Tkwisz wciąż we własnej ciemności,
Nie mogąc znaleźć ni kropli światła
W swym życiu- w opuszczonym domu.


Wywołujesz na siłę uśmiech na swej twarzy,
Śmiejesz się płacząc gdzieś w głębi.
Zewnętrznie idealny- wewnętrznie potworem.


Z dnia na dzień pochłania Cię ciemność
złości, nienawiści, smutku i rozpaczy.
Z upływem czasu już przestajesz walczyć.
Czekasz cierpliwie, aż Kostuchna* zatańczy z Tobą danse macabre**,
Aby pamięć po Twojej osobie na zawsze zniknęła,
A ciało ziemia w swą głębię wciągnęła...

*Kostuchna- w utworze jako "Śmierć".
**danse macabre- Taniec śmierci (z fr. danse macabre) – alegoryczny taniec, którego przedstawianie rozwinęło się w kulturze późnego średniowiecza (XIV i XV wiek), korowód ludzi wszystkich stanów z kościotrupem na czele, wyrażający równość wszystkich ludzi w obliczu śmierci.


  ***

"Płomyk nadziei"

Czasem pragniesz czegoś mocniej niż wszystkiego innego,
Choć szansa na spełnienie owego marzenia marna,
Ty żmudnie próbujesz wypompowując z siebie resztki sił,
By osiągnąć swój nędzny cel.

Obsesyjnie trudzisz się, by płomyk nadziei wciąż płonął
Jasno i wyraźnie rozświetlając mrok codziennych spraw.
Oddajesz ostatnie poty, by osiągnąć nieosiągalne,
By sprawić sobie 
na ziemi istny raj, istny Eden*.

Mimo bólu i cierpienia towarzyszącemu każdemu twemu krokowi
Brniesz dalej na pierwszy front wojny z samym sobą
Niszcząc swą własną osobę od środka,
Zamykając ubolałą duszę w klatce,
By już nigdy nie przeszkadzała w twym celu,
Który mija się powoli z twymi marzeniami.

Zapomniałeś o tym, co chcesz, a nie masz.
Zatraciłeś się w tym, co masz, a nie chcesz.

Płomyk nadziei przestał się już palić,
Dusza umarła, serce skamieniało, krew zastygła,
By została zimnokrwista, bezduszna istota ludzka,
Przed którym klęka nawet sam Hades**...



*
Eden – biblijny raj.
** Hades- w mitologii greckiej bóg podziemnego świata zmarłych.


sobota, 10 stycznia 2015

Kroniki Śmierci: Pamiętnik Smętnego Kosiarza cz. 3.5

Piekielnie długa przerwa spowodowana jakże wielkim zakłopotaniem, brak czasu, chęci i weny...
Przepraszam wszystkich za tą przerwę i mam zamiar od teraz systematycznie prowadzić blog ;)
Takie postanowienie noworoczne...

To na zachętę dopiska do Kronik Śmierci ;)



***


   W każdym z kolejnych rozdziałów pamiętnik zaczynał się prawie że identycznie. Tak samo rozpoczęła się moja historia z Kroniką Śmierci. To, co się działo, nie było przypadkiem. Wszystkie wydarzenia miały swój pewien schemat. Nic wykraczającego poza "plan" nie miało prawa się wydarzyć. Pozostaje tylko pytanie dlaczego akurat ja? Dlaczego wybrano mnie na Strażnika Śmierci? Czy ktoś mnie wybrał? A może... ten "zaszczyt"... przechodzi z pokolenia na pokolenie? Wiele bym dał, żeby przekonać się, czy mam racje. Nic nie dzieje się bez powodu, a wszystko ma swój niezaburzalny rytm. Jedno wiem na pewno- to, że zostałem Śmiercią nie było przypadkiem... Bynajmniej tak sądzę... Czuje jakby coś dziwnego łączyło mnie z tą księgą. To dziwne uczucie dręczy mnie od momentu dotknięcia księgi.
Świadomość, że nie jestem już człowiekiem, a swego rodzaju liszą... Przypuszczam, że mógłbym żyć... wiecznie... Najgorsze w byciu tym, czym jestem, jest świadomość, że będę musiał zabijać tysięcy a nawet miliony ludzi, którzy nie zasłużyli sobie niczym na koniec swego żywota... Niestety... Zgodnie z tym co było zapisane w Kronikach- od teraz będzie to mój obowiązek... Zostaje pytanie skąd mam wiedzieć kogo zabić? Na kogo właśnie w tej chwili nadszedł czas? Było to dla mnie jedną wielką niewiadomą... Aż do czasu wpisania się do księgi...
Strony Kronik nagle zaczęły same się przewracać z zawrotną prędkością, aż zatrzymały się na ostatniej stronie sąsiadującej z okładką. Na tej kartce zapisane były "Zasady Strażników Śmierci". Było ich aż 16, a każda z tych zasad była napisana alfabetem gockim... Mimo tego bez problemu mogłem rozszyfrować każdą z nich...


 C.D.N....