wtorek, 12 maja 2015

Hidasta, Rakkaus, hidasta...

Słyszysz moje kroki, lecz nie widzisz mych czynów,
Patrzysz w me oczy, lecz nic nie dostrzegasz,
Czujesz to co ja, lecz nie potrafisz leczyć.
Brniesz wraz ze mną ślepo w autostradę
Zapomnienia, gdzie każda sekunda zanika.
Swoją drogą zaczynam kroczyć sam.
Samotnie stoję na linii ognia,
Samotnie też na niej umieram
Za największe dla mnie wartości.
Jestem niczym płonąca polana,
Paląc się godzinami jasnym płomieniem,
Zżerając siebie samego powoli,
By zgasnąć z braku pożywienia.
Sam powoduje swój samozapłon,
Sam powoduje swoje zgaśnięcie.
Podpalam się nadzieją,
Palę się z jej braku.
Woda przynosi ukojenie,
Łagodzi pragnienie, gasi ogień.
Lecz potrafi zabić, utopić
I pogrzebać zwłoki.
Jestem jak ogień,
Którego podsyca woda,
Gasi powietrze,
A wywołuje zimno i cisza.
"Zwolnij! Zwolnij swój szaleńczy
Bieg palącego się głupca.
Zwolnij i zmień drogę,
By uniknąć najgorszego..."
Nie mogę się zatrzymać,
Nogi same niosą, ku temu,
Czego pragnę z całej duszy...
A może ja nie chcę się zatrzymać...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz